niedziela, 3 lipca 2011

Powroty

Powrót na dietę Dukana musiał być. No po prostu musiał! Po rzuceniu diety i rzuceniu się w wir łakomstwa, co ja mówię, obżarstwa - szczególnie czekoladowe - osiągnęłam "piękną" wagę 70 kg ;/ I wtedy po raz trzeci powiedziałam STOP. Po 4 dniach I fazy widoczny spadek wagi -3 kg ;))). Dzisiaj 5, ostatni dzień, a od jutra P + PW 5/5. Tym razem muszę dać radę, nie ma innej opcji. Ale to szczegół. 


Ważniejsze dla mnie było a'la rozstanie z moim Ukochanym. Wiele czynników miało na to wpływ, jednakże zbyt mocno Go kocham i nie wyobrażam sobie, aby przestał istnieć w moim życiu jako mój Ukochany Romero. Po burzliwych sms-ach, pełnych rozpaczy i łez, stwierdziłam, że nie potrafię tak po prostu o Nim zapomnieć i wyrzucić ze swojego serca. Mimo wszystko, a jest tego dużo. Postanowiłam nauczyć się z tym żyć, nie przejmować się byle pierdołami, nie myśleć za dużo tylko po prostu być z Nim, przy Nim. Jestem przekonana, że On czuje dokładnie tak samo ;) Najważniejsze, to cieszyć się chwilą, tym, co się ma, bo życie jest za krótkie na łzy - chyba, że są to łzy szczęścia.
Tak więc, Kochany, cieszmy się sobą, skoro mamy tę możliwość. Kochajmy się, skoro zostało to nam dane. Płaczmy ze szczęścia, myślmy o sobie, szanujmy się, tęsknijmy! Po prostu bądźmy ze sobą. MIMO WSZYSTKO!

3 komentarze:

  1. Kurczę, smutno, że tak wyszło... t oznaczy nie jakobym wypominała za dużo zjedzonej czekoladki, tylko szkoda, ze z Ukochanym tak... A może jeszcze będzie inaczej?

    OdpowiedzUsuń
  2. Kto miłości nie zna, ten żyje szczęśliwy, i noc ma spokojną, i dzień nietęskliwy.

    R

    OdpowiedzUsuń